Jest kilka sygnałów, które – w porę dostrzeżone – pozwolą na zmianę i uniknięcie nieszczęścia – opowiada psychiatra leczący uzależnionych.
Uważam, że nie ma czegoś takiego jak bezpieczna dawka alkoholu, nawet w odniesieniu do populacji ludzi zdrowych. Fakty są takie, że różni ludzie w różny sposób reagują na tę samą ilość alkoholu. To po pierwsze. Po drugie, to jak danego dnia określona dawka zadziała na konkretnego człowieka zależy od wielu zmiennych okoliczności: tego, czy ktoś jest wyspany, co i ile przedtem jadł, w jakim jest nastroju, jakim powietrzem oddycha, itp. Trzecia rzecz: wiele osób zażywa różnego rodzaju leki i suplementy diety. Niestety, trzeba pamiętać, że łączenie alkoholu z innymi substancjami może mieć niebezpieczne i nieprzewidywalne skutki dla naszego organizmu. Po czwarte, trzeba sobie zdawać sprawę z faktu, że alkohol jest substancją toksyczną, w tym również kancerogenną. Dlatego można zakładać, że każda dawka alkoholu może u określonych osób, w określonych warunkach i przy odpowiednich predyspozycjach wywołać mniejsze lub większe szkody zdrowotne. Ale tu nie chodzi tylko o dawkę. Chciałbym podkreślić, że w ogóle nie ma czegoś takiego jak bezpieczne picie, także z powodu ryzyka uzależnienia się od alkoholu. Są niestety osoby, szczególnie podatne, którym alkohol bardziej niż innym przypasuje, ponieważ wyraźnie zmienia na korzyść ich samopoczucie albo innymi słowy, pozwala im uciec od złego samopoczucia. Kiedy taka osoba odkryje, że alkohol działa na nią korzystnie, to zacznie traktować go jak „lekarstwo”. Będzie do niego chętnie i często wracać. Szybko wytworzy się więc u niej zależność psychiczna, a potem również fizyczna.